Jeszcze kilka lat temu drewno konstrukcyjne kojarzyło się w Polsce głównie z domkami letniskowymi i altanami. Dziś ten sam materiał – w postaci paneli CLT (drewna klejonego krzyżowo) – wykorzystywany jest do budowy biurowców, szkół, hoteli i budynków wielorodzinnych. Rok 2025 wielu obserwatorów branży określa jako przełomowy, a 2026 ma być rokiem, w którym te zmiany przełożą się na realny wzrost udziału drewna w polskim rynku budowlanym.
Globalny wzrost, polski start
Rynek płyt CLT ma rosnąć w tempie 14–15 proc. rocznie w najbliższych 5–7 latach – wynika z analiz sektorowych Centrum Analiz PKO BP. W Polsce produkcja tego materiału dopiero się rozkręca, podczas gdy fabryki w Austrii, Niemczech, Szwecji i Czechach – dziś największych europejskich eksporterach CLT – od lat rozbudowują swoje moce produkcyjne. To o tyle istotne, że polskie firmy realizujące inwestycje w tej technologii wciąż w dużej mierze bazują na imporcie surowca konstrukcyjnego, choć krajowy przemysł drzewny ma odpowiedni potencjał, by to zmienić.
Od ciekawostki do konkretnych projektów
Jeszcze niedawno CLT bywało w Polsce traktowane jako materiałowa ciekawostka, docierająca głównie za pośrednictwem architektów, którzy zdobywali doświadczenie za granicą. Dziś obraz rynku wygląda inaczej. Jak zauważa architekt Marcin Harnasz z BaH Studio, współtwórca drewnianego apartamentowca Habitat 19 w Zabrzu, rosnąca świadomość ekologiczna i inwestycje w budownictwo zrównoważone sprawiają, że udział CLT w rynku będzie w najbliższych latach dynamicznie rósł. Podobne wnioski płyną z rozmów prowadzonych na Forum Holzbau Polska – największej krajowej konferencji branżowej poświęconej budownictwu drewnianemu, która w 2026 roku odbyła się już po raz dziesiąty. Wśród realizacji ostatnich miesięcy wymienia się nie tylko domy jednorodzinne, ale też coraz odważniejsze projekty: hotele, biurowce i obiekty edukacyjne wznoszone w konstrukcji CLT lub hybrydowej.
Przedstawiciele branży podkreślają też zauważalną zmianę jakościową po stronie klientów. Inwestorzy coraz częściej zgłaszają się nie z ogólnymi pytaniami o samą technologię, lecz z gotowymi, konkretnymi projektami do realizacji – co świadczy o dojrzewaniu rynku i rosnącym zaufaniu do drewna jako pełnoprawnego materiału konstrukcyjnego, a nie wyłącznie wykończeniowego.
Co napędza ten wzrost
Kilka czynników nakłada się na siebie, przyspieszając zmiany:
- Presja dekarbonizacyjna i ESG. Drewno wiąże dwutlenek węgla przez cały okres eksploatacji budynku, a jego produkcja generuje znacznie mniejszy ślad węglowy niż produkcja betonu czy stali. Dla deweloperów i inwestorów instytucjonalnych, którzy muszą raportować emisyjność swoich projektów, to coraz częściej argument decydujący.
- Szybkość i przewidywalność realizacji. Prefabrykacja paneli w warunkach fabrycznych eliminuje część błędów wykonawczych typowych dla budowy tradycyjnej i pozwala skrócić czas montażu konstrukcji nawet o 30–50 proc. w porównaniu do żelbetu. W czasach rosnących kosztów kredytowania i deficytu wykwalifikowanych ekip budowlanych to argument, który przemawia zarówno do inwestorów indywidualnych, jak i komercyjnych.
- Zmieniające się przepisy i rosnąca liczba realizacji referencyjnych. Polskie prawo budowlane stopniowo dostosowuje się do specyfiki budownictwa drewnianego, a każda kolejna zrealizowana inwestycja – od domu jednorodzinnego po budynek użyteczności publicznej – ułatwia akceptację tej technologii wśród urzędników, ubezpieczycieli i banków.
- Rozwój sektora publicznego. Powstała m.in. spółka Polskie Domy Drewniane, założona przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Bank Ochrony Środowiska, której celem jest budowa energooszczędnych budynków mieszkalnych i komercyjnych w technologii drewnianej z wykorzystaniem krajowego potencjału branży drzewnej i budowlanej.
Bariery, które wciąż spowalniają rynek
Rozwój branży nie oznacza, że droga jest wolna od przeszkód. Eksperci wskazują na kilka obszarów, w których wciąż brakuje dojrzałości:
- Świadomość rynkowa wśród ubezpieczycieli, banków i części deweloperów – budownictwo drewniane bywa wciąż traktowane jako materiał „prawnie wrażliwy”, co widać choćby w konstrukcji umów na roboty budowlane.
- Koszty surowca. Mimo stabilizującej się inflacji, ceny drewna konstrukcyjnego i usług związanych z jego obróbką pozostają wyższe niż jeszcze kilka lat temu, a rosnąca popularność zaawansowanych materiałów drewnopochodnych wymaga specjalistycznych maszyn i kompetencji, co przekłada się na cenniki wykonawców.
- Ograniczona krajowa produkcja CLT, która – jak wspomniano wyżej – wciąż w dużej mierze opiera się na imporcie, podczas gdy sąsiedzi z Europy Zachodniej mają w tym zakresie kilkunastoletnią przewagę.
Gdzie szukać potencjału w najbliższych latach
Analitycy i praktycy branży wskazują, że najszybszy wzrost zastosowań CLT w Polsce będzie dotyczył trzech obszarów: budownictwa wielorodzinnego (gdzie drewno już z powodzeniem konkuruje ze stalą, cegłą i betonem w Europie Zachodniej, USA i Australii), obiektów użyteczności publicznej – żłobków, przedszkoli, szkół i bibliotek – realizowanych przez samorządy zainteresowane szybkim i przewidywalnym czasem budowy, a także segmentu domów jednorodzinnych premium, gdzie o wyborze technologii coraz częściej decydują nie tylko względy estetyczne, ale też mierzalne korzyści: energooszczędność, jakość powietrza wewnętrznego i krótszy czas realizacji inwestycji.
Na tym rosnącym rynku działają już firmy wykonawcze specjalizujące się wyłącznie w budownictwie z drewna klejonego krzyżowo – w tym Woodchoice, realizujący domy jednorodzinne w technologii CLT od projektu, przez prefabrykację, po montaż na budowie. To właśnie takie wyspecjalizowane firmy, łączące wiedzę inżynierską z doświadczeniem w pracy z drewnem konstrukcyjnym, będą – zdaniem obserwatorów rynku – odpowiadać za tempo, w jakim CLT z technologii niszowej stanie się w Polsce realną alternatywą dla budownictwa tradycyjnego.
Podsumowanie
Rok 2026 nie przyniesie w Polsce rewolucji porównywalnej ze skalą rynków skandynawskich czy alpejskich, ale wszystko wskazuje na to, że będzie kolejnym krokiem w stronę dojrzałości branży: więcej realizacji referencyjnych, więcej danych o rzeczywistych kosztach i czasie budowy, więcej zaufania po stronie instytucji finansujących. Dla inwestorów – zarówno indywidualnych, jak i instytucjonalnych – oznacza to, że budownictwo drewniane z technologii „dla odważnych” zaczyna się przekształcać w jedną z realnych opcji do rozważenia przy planowaniu inwestycji.
Specjalizuje się w nowoczesnych technologiach budowlanych i zrównoważonym rozwoju urbanistycznym. Z pasją śledzi najnowsze trendy w architekturze oraz innowacyjne rozwiązania konstrukcyjne. Po godzinach zgłębia historię architektury i jej wpływ na rozwój społeczności miejskich.


Dodaj komentarz